Istoria visima
Auli Akademii Sztuk Pięknych im. Eugeniusza Gepperta we Wrocławiu
Nie-wiedza obnaża
- Bataille, Doświadczenie wewnętrzne
Tytuł wystawy prac Marka Ruszkiewicza, Istoria visima, wywodzi się z języka italskiego epoki nowożytnej. Słowem istoria po raz pierwszy w dyskursie o sztuce posłużył się Leone Battista Alberti w traktacie O malarstwie. Oznacza ono „opowieść”, narrację, której celem jest wywołanie wrażenia, tzw. „poruszenia duszy” (movimento d’animo). Drugie pojęcie zawarte w tytule, visima, pochodzi z łacińskiego viso, co tłumaczy się jako „widzenie”. Istoria visima sygnalizuje sposób, w jaki porządek tego, co wizualne i zatopione w narracyjnym schemacie, oddala nas od możliwości poznania tego, co widzialne. Ekspozycja prac Ruszkiewicza tworzy opowieść, będącą wierną rzeczywistości lub przynajmniej osobistemu wspomnieniu rzeczywistości,
co zresztą jest tym samym.
Krąg prac Ruszkiewicza opisany jest na czterech kategoriach: wizualności, której odpowiada zmysłowość, oraz historii (opowieści), z którą koresponduje pamięć. Tak zmysły, jak i pamięć, bywają zawodne. Świadomy zabieg autora wystawia na próbę komentatora czy odbiorcę, który nie może powiedzieć nic na temat tego, co widzi, gdyż w skrajnych przypadkach (co często bywa zarzucane Ruszkiewiczowi) prawie nic nie widzi. Wyprowadzone z tego zdanie nie odnosi się do samego dzieła, o którym niewiele można powiedzieć. Nie odnosi się ono też
do opowieści wpisanej w kategorie minionej przeszłości. Odnosi się ono do sposobów afektywnego poruszania, do form i treści wrażliwości zmysłowej, które czynią z niektórych przedmiotów (nie tylko polichromowanego drewna, ale też performensów) dzieła sztuki. A więc przedmioty, które w określonej przestrzeni i czasie pozwalają zaklasyfikować się jako dzieła. Komentarze to w tym wypadku gry językowe skorelowane z grami plastycznymi. W odniesieniu do natury tej korelacji można postawić pytanie: co to znaczy mówić o dziele sztuki?
W pierwszym odczuciu takie prace, jak Pasmo czy Obiekt pierwszy mogą przywodzić na myśl hipotezę André Leroi-Gourhana na temat paleolitycznej sztuki jaskiniowej. Figury te są jednak piktogramami, działającymi jako plastyczne designata dla gestualnej indeksalizacji towarzyszącej opowieściom, a w żadnym wypadku nie stanowią kopii albo przedstawień nieobecnych przedmiotów. Opowieści wizualne Ruszkiewicza nie dotyczą obrazów w procesie ich ukazywania się ani ich desygnatów. Te figury wcale nie wywołują komentarzy, ale ilustrują narrację jako taką. Stawiają pytanie o możliwość wizualnej opowieści w sztuce, której tkanką staje się sama forma przestrzenna. Zresztą, kwestię tę w sposób zdecydowany Ruszkiewicz bardzo wyraźnie zaznacza w swoim malarstwie.
Co odnajdujemy w pytaniu o możliwość wizualnej opowieści? Sumę wiedzy? Różnicę między znaczącym a znaczonym? Raczej labirynty, w których wiedza ukrywa się, stając się fantazmatem, a jej system zmienia się w wielki, ulegający przemieszczeniu zbiór obrazów.
Prace Ruszkiewicza są symptomem, który jest zarazem pojedynczym wstrząsem i intensywnością wizualnej pamięci, są one labiryntami przecinających się sensów, uświadamiających nam, że obrazy pamięci, które tworzymy, opowieści, które nazywamy historią, a nawet zdania, które wypowiadamy, nie należą do nas.
Tak więc nie chodzi w tym wypadku o funkcję dezalienującą sztuki, o otwieranie oczu, mówienie prawdy, ale o funkcję wynajdywania innej gry językowej, innej gry sztuki. Oto historia, która ukazuje się, a nie opowiada. Oto zmysłowa epifania narracji.
Kurator wystawy/tekst kuratorski: Andrzej Drohomirecki
Fotografia na plakacie: Marcin Cichy