Lech Twardowski: Anaconda, ślady miasta, czyli jak nawzajem się zżeramy.

Lech Twardowski: Anaconda, ślady miasta, czyli jak nawzajem się zżeramy.

"Moja sztuka nie komentuje rzeczywistości, ona staje się rzeczywistością, dlatego myślę jej wolnością i czuję jej wolność". 28.03, Galeria Entropia - otwarcie godz. 18.00.

Twardowski o sobie: (...) Jestem malarzem, lecz nie używam sztalugi. Wiem natomiast, że nie wolno zaprzestać ciągłych prób przekraczania sytuacji wynikających z takich wręcz akademickich stwierdzeń. (...) Szukając własnej formy, sprowadzam ją do najprostszych pierwiastków; można to nazwać śladami naszego bycia czy czucia. Pojawiają się siły pozawerbalne, ujawnia się coś ponad czy między, które mimo to zostaje wpięte w obraz, jakby on to ściągał w siebie. Sztuka działa, pracuje i rozwija się właśnie poprzez szukanie własnej formy, przez zabieg sprowadzania do jakichś prostych elementów, w którym ze zderzeń wynika coś istotnego, na przykład jakaś siła, która zapisuje się w obiekt czy obraz (...). (...) opowiadam swoje życie, bo to jest cały bagaż, jakim dysponuję i ciągnę za sobą. Życie nie za bardzo mnie rozpieszcza, ale całe moje doświadczenie staje się jednocześnie teraźniejszością. Nie spadasz nie wiadomo skąd, by zaczynać od nowa. Wszystko, co robiłeś i robisz, ciągle się odkłada. Nie kombinujesz i nie wymyślasz się, tylko ujawniasz, wyzwalasz własną energię - i to jest twoja teraźniejszość. Tragiczne wątki mego życia obecnie nabierają pozytywnego brzmienia. Przestaję o tym myśleć w kategoriach krzywdy. Świat dał mi pewną sytuację, którą mam do wykorzystania - to jest moja siła, akumulator napędzający. To wszystko jest zawarte w tym, co zapisuję i co oddaję, a zawsze składa się to w całość. Traktuję doświadczenie jako paliwo, napęd. Nie ujmuję tego w dziennik, lecz zbieram to, co z tego zostało, całą energię popychającą do przodu. To czasami ważniejsze niż wspomnienia. (...). Wszystko w obrębie marzeń, fragmenty rozmowy Iliasa Wrazasa z Lechem Twardowskim, "Notatnik teatralny", nr 39-40, 2006.